Puchar Wrocławia F3F 2014

Puchar Wrocławia F3F 2014

W piątek o 9.00 najmłodsza awangarda Aeroklubu Gdańskiego w składzie Antek , Adam i junior nieco starszy Kuba wyruszyła do Ruska na pierwszą edycję Pucharu Wrocławia zaliczanego do Pucharu Polski F3F. Droga minęła dosyć sprawnie. Na kwaterze byliśmy o 18.00.  Przed nocą dojechali jeszcze Leszek i Piotrek ze Szczecinka. Waldek był już w Szklarskiej Porębie od dłuższego czasu.

W sobotę rano po szybkim śniadanku i wykwaterowaniu pojechaliśmy na zbocze. W umówionym miejscu była już część zawodników. Reszta dojechała wkrótce. Wśród pilotów było dwóch Czechów i reszta to Polacy. Koledzy z za zachodniej granicy nie przyjechali tak jak zarejestrowana część zawodników z Trójmiasta. Najliczniejszą reprezentację na zawodach stanowili zawodnicy z Aeroklubu Gdańskiego w liczbie 6-ciu zawodników.

Po wejściu na szczyt zbocza rozpoczęło się spotkanie towarzyskie bo zgodnie z prognozą wiatr miał się pojawić około południa. Było dosyć zimno, niebo było całkowicie  zasnute  mglistą powłoką. Smaczne kiełbaski z grilla serwowane przez małżonkę organizatora umilały nam powoli upływający czas. Około południa wtargaliśmy modele aby sprowokować przyrodę. Zaczęło wiać 1-2 m/s i co odważniejsi próbowali lotów „na niczym”. Okazało się, że najszybciej rozprzestrzeniającym się gatunkiem drzew jest „Brzoza Smoleńska”, która i na tych terenach doprowadziła do bliskich kontaktów z kilkoma obiektami latającymi. Akcję marketingową na korzyść F3B prowadził Michał, który startował z wyciągarki i zachęcił do tej metody latania jeszcze kilku pilotów.

Około 15.00 warunki się ustabilizowały i dały szansę na rozpoczęcie lotów konkursowych. Po drobnych perturbacjach sprzętowo-organizacyjnych rozpoczęliśmy loty. Początkowo przebiegały one według schematu : jeden przeleciał drugi spadł ale z czasem wiatr się nasilał i spadających było coraz mniej. Bardzo dobrze wypadli w niej obaj juniorzy. Po rozegraniu pierwszej kolejki warunki uległy pogorszeniu i nie dały nam szansy na dokończenie drugiej tury lotów.

Około 18-stej opuściliśmy zbocze i ruszyliśmy na północ w krainę mrozów i dzikich wiatrów. Po dojechaniu okazało się, że mróz -4 stopnie Celsiusza owszem jest ale wiatr poszedł spać.  Tak więc i my powiedzieliśmy mu dobranoc…

Podziel się z innymi