Trening w Gniewinie

Stale wiało powyżej 4 m/s, a za sprawą termiki mięliśmy „góralską ruletkę”. Takie warunki też są potrzebne.
Jednak podstawowym celem zorganizowania treningu było sprawdzenie elektroniki przed zawodami o Puchar Bałtyku i modeli. Storm zaliczył „pad” jednej celi w pakiecie. Na szczęście pokładowy miernik napięcia uratował całą sytuację.
Frystek ustalił porządek w rankingu, Kierowniczy Sting walczył zaciekle, a Toxic dopiero się rozkręcał.

Po wszystkim, na korepetycjach u Kierownika i Pita został Damian (junior) ze swoim Big Birdem. Model przeregulowano, Kierownik pokazał jak można tym polatać, a Damian wrócił z wypiekami na twarzy 🙂

Podziel się z innymi