Synchroniczne łapanie Freestylera i inne sztuczki – AKTUALIZACJA

W niedziele miało wiać klifem, jednak ewidentnie widać, że klif zbiera siły na Eurotour , więc grzecznie wybraliśmy się na Stogi (dzielnica Gdańska), gdzie kilkumetrowa wydma patrzy prosto na N. Wiało zmiennie 5-7m/s, kierunek również zmienny od NW do N.

Damian (junior) ze swoim BigBirdem polatał przed nami i po 30 minutach lotu skończył złamaniem… bagneta.

Potem zdecydował się Kuba na  lot próbny. Jego Freestyler został wypuszczony z Kierowniczych rąk i w trakcie wyrzutu odpadł nasuwany nosek. Na szczęście nie wpłynęło to na właściwości lotne i model został bezpiecznie sprowadzony jednocześnie w ręce … Kierownika i Doktora  (sic!). Model ma serwomechanizmy od spodu kadłuba 🙂

Rozpoczął się trening i ledwo dało się latać. Storm miał pecha i zaczepił ogonem o bazę, uszkadzając ją i potem spadając uszkodził sobie winglet.

Chwilę później Doktorowe Dingo zostało wypuszczone samopas. Pojawił się problem po stronie nadajnika. Model tuż po wyrzucie przestał reagować na stery i  wbił się „po pachy” w dość miękką wydmę. Na szczęście skończyło się na strachu. Trwają prace nad znalezieniem przyczyny tej wpadki.

Do tego słońce, śnieżyca, wbiegające w modele pieski spacerowiczów i niezwykły rozrzut warunków. To wszystko dodawało smaczku temu niedzielnemu lataniu.

Wyniki treningu poniżej.
_

Podziel się z innymi