Barakuda-pierwsze zboczowe potyczki

Po prawie rocznej pracy nad modelem z dużą przerwą, przyszedł czas na oblot szybowca na zboczu.  Model już klika dni wcześniej został oblatany na lotnisku, z ręki w celu sprawdzenia podstawowych funkcji i parametrów modelu, niestety warunki nie są zadowalające więc przyszło poczekać na odpowiedni wiatr na zbocze.

Po kilku dniach na szczęście wymęczone, ale udało się wyczekać warunki na wydmie na Gdańskich Stogach. Zgodnie z prognozą wiatr 6-7 m/s i niestety 20-25 stopni odchyłki co sprawił że latanie na tej 4 metrowej niewielkiej wydmie nie należało do najłatwiejszych.

Wiatr niestety nie pozwolił na długie loty, ale nie ze względu na zmianę kierunku czy prędkości, ale niestety wypędził kibica który skutecznie wyciągnął oblatywaczy… eh…

Zmagania z modelem i wiatrem pokazuje krótki film, a nie było łatwo. Model przedzierał się pod wiatr by zyskać klika metrów i wszystko gubił z wiatrem kosztem prędkości. Przy którymś nawrocie z wiatrem okazało się że lot 3 metrowym modelem 2300 g nie należy latać zbyt wolno i gdyby nie miękki piach na wydmie był by to ostatni lot. Jednak wybór tej oślej łączki na loty był trafiony w 10-tkę. Awaryjne lądowanie wykonane wzorowo. Następne już planowane lądowania wychodziły bez większych problemów, a po liku lądowaniach udało się wzmocnić butterfly’a, nieco przerymować model. Do zaprogramowania ciągle zostaje wspomaganie lotek klapami które niestety same nie ożywiają modelu i wiele innych mikserów których tajemnice znają tylko najstarsi górale.

Zadowoleni po oblocie, powróciliśmy na chmielową zupkę do domku, która okazała się tego dnia wyjątkowo smaczna.

Podziel się z innymi