Sobotnia sjesta na klifie

Wreszcie zrobiło się słonecznie i ciepło na klifie, trawa zaczęła się zielenić a kolczaste krzaczory kwitnąć. Na startowisku zaroiło się od modelarzy, Quadów ( niestety) i spacerowiczów.
W sobotę wiało dosyć kapryśnie, była duża odchyłka północna, a siła wiatru zmienna.
Czasem nosiło tak dobrze, że bez problemu utrzymywał się na żaglu ośmiokilogramowy „Lunak” Bartka, innym razem trzeba było robić wspinaczki na klifową skarpę lub „wycieczki” w gęste krzaki po znacznie lżejsze modele… Najdłuższy spacer robił Piotr (nasz sędzia MP) po „Eliptyka”, który w efektowny sposób zaliczył wody Zatoki Puckiej.

W sobotę oprócz Lunaka, Vicosa, Stinga, Eliptyka, Big Birda i Mefisto z klifu poleciał też jeden Quad z tzw. tatulkiem i 10 letnim synkiem.
Zgodnie z przewidywaniami maszyna ta miała duże trudności z utrzymaniem się w powietrzu, mimo dynamicznego startu z najwyższej krawędzi startowiska szybko zwaliła się w korek. Fakt,że nie zmiażdżyła swojej „załogi” jest kolejnym dowodem na istnienie Pana Boga. Podobno to sam Pan Kierownik dał im polecenie do startu, a Pana Kierownika się słucha. Przy okazji okazało się, że quady nie tylko słabo latają w powietrzu, ale też słabo pływają w Morzu Bałtyckim.

Potwierdziły się też po raz kolejny nasze obserwacje, że ludzie poruszający się Quadami stanowią cześć społeczeństwa o mocno limitowanych możliwościach umysłowych.

Niedziela raczej bez latania- warunki słabe, ale niektóre żony, dzieci lub kochanki się z tego ucieszą !

Podziel się z innymi