Mechelinki w Walentynki

Miało być tak pięknie. Wiatr 5 m/s, idealnie w klif.

Ale… chyba górale nam pozazdrościli ( 😉  ) i rzeczywistość była nieco inna.

  • problem nr 1- DOJAZD

Droga na klif za ostatnią zabudową zasypana po pachy. Parkowanie na polu rolnika. Na szczęście gleba solidnie zmarznięta, łopaty w pogotowiu.

  • problem nr 2- PROGNOZY

Obiecanki cacanki i zastaliśmy ciszę z kierunków zmiennych. Pod koniec naszego pobytu zaczynał zrywać się lekki wiaterek do 2 m/s ale niestety odchylony tak bardzo , że tylko leciutki Mefisto utrzymał się w powietrzu przez 1-2 minuty.

Storm, Acacia i Millenium zostały na ziemi. Jedynie najnowszy nabytek Andrzeja (model od p. J.Sejuda) został oblatany z ręki na klifowej polanie.

Było miło, spacerek 1,5km w jedną stronę na klif, dobrze rozgrzewał. Zatoka Pucka niesamowicie zamarznięta i udało się zarejestrować w przyspieszonym tempie pływy lodu.

Tradycyjnie w galerii zdjęcia i filmik.

Podziel się z innymi