Rana Open F3F 2018 | F3F 3city TEAM

Rana Open F3F 2018

Rana Open F3F 2018

Rozpoczyna się sezon zawodów cyklu Pucharu Świata, Eurocontest i Pucharu Polski. Pierwszymi zawodami jak co roku jest Rana Open F3F u naszych sąsiadów i dobrych kolegów z Czech. Od tygodnia z niecierpliwością oglądaliśmy prognozy pogody. Niestety nie były zbyt obiecujące . W przeddzień wyjazdu zdecydowałem, że wraz z Bogdanem jedziemy rano w piątek. Wyjechaliśmy po godzinie 5. Było zimno, brzydko i mieliśmy mieszane odczucia. Droga z mżawką, opadami drobnego śniegu na szczęście bez problemów i atrakcji. Na miejscu byliśmy ok 8:30 gdzie spotkaliśmy większość naszych kolegów w tym dwóch Jurków, Andrzeja i Pawła, czyli kadrę seniorów. Po powitaniu i otwarciu zawodów okazało się, że musimy poczekać na wiatr bo jest zbyt słaby, ale jest szansa. Po około godzinie wyruszyliśmy na górę, gdzie temperatura była bliska zeru, a wiatr około 4m/s. Jednym słowem jak na zesłaniu. Wdrapanie się na górę, to spory wysiłek bo mamy na plecach modele, balasty, prowiant i grubą odzież żeby przetrwać kilka godzin na wietrze i w zimnie i nie odchorować tego po pierwszym dniu. Po dotarciu na górę okazuje się, że tam na dole to było miło i ciepło tu wiatr tnie niemiłosiernie po twarzy, rękach i wszędzie tam gdzie zdoła się dostać przez nieszczelności w ubiorze. Wylosowaliśmy kolejność i zaczęło się. Czasy w okolicach 60 sekund. Czasem nieco szybciej, czasem wolniej i lądowanie między bazami które wydłuża oczekiwanie i czas rozgrywania kolejki, ale na Ranie inaczej się nie daje lądować. Pierwszy z nas startuje Jurek K. czas 59,71. Kilka lotów po nim leci Andrzej z podobnym, nieco lepszym wynikiem. Kolejka leci dalej. Przede mną startuje Bogusław trafia w słabszy wiatr i walczy żeby dolecieć i zrobić horyzont – wynik 69. Myślę albo zaraz będzie jeszcze gorszy wiatr albo się poprawi więc czekam chwilę i czuję, że wiatr nie szczypie po twarzy więc lecę. Po starcie już widzę – dostałem bonus, jest termika i to jaka, model rwie do góry jak zaczarowany. Do tego jest dość lekki. Szkoda bo jeszcze ze 200g nie zrobiło by mu różnicy we wznoszeniu. Wlatuję na bazę jest prędkość model cały czas ma gaz i wiem, że wynik będzie co najmniej dobry. Po lądowaniu wiem, że to było po prostu szczęście, trafiłem warunki, w których każdy miał by lepszy wynik od pozostałych tym razem to ja miałem 49,72. Po mnie leci Martin ale dla niego zostają tylko pozostałości mojego bąbla. Kolejka toczy się nadal, robi się bardziej losowo w tej rundzie dobrze trafia jeszcze Vacław i poprawia mój wynik o sekundę oraz nieco tylko słabiej leci Jerzy M. robiąc 51 z kawałkiem. W kolejnej rundzie jest już normalne, że termika losuje szczęśliwców i tych, którzy są już po starcie przegrani. W tej rundzie ja losuje dno. Lecę 60 – najgorzej z naszych, bo przy okazji robię źle pierwszy zakręt i tracę sporo z prędkości, ale nie jest tragicznie, zawsze jeden się wycina, oby było lepiej. Najlepszy czas w tej rundzie wśród polaków robi Jerzy M. Kolejni są Andrzej i Paweł pogodził nas Sebastian robiąc 42 …

Zaczynamy 3-cią kolejkę robi się bardzo losowo i w końcu w połowie rundy koniec. Podział na 3 grupy po 12 zawodników powoduje że w sobotę zaczniemy od 2 grupy.

Sobota – wiatr wieje dokładnie odwrotnie. Latamy z przeciwnej strony. Wieje nieco mocniej i znacznie bardziej spustoszenie robi termika. Wyniki bardzo przypadkowe i latamy od 40 do 70, ale robimy kolejne 3 i 2/3 kolejki mimo, że kończymy nieco przed czasem. Nikt nie protestuje. Sędziowie są sztywni z zimna – my też a wieczorem bankiet. Każdy chce się zregenerować i odpocząć. Wieczorna impreza jak co roku jest wyjątkowa i mimo, że w tym roku nie ma na niej części artystycznej, stół jest iście królewski a towarzystwo wyborowe. Siedzimy długo, a po powrocie do hotelu muszę naprawić dźwignię od serwa wysokości bo przy jednym z lądowań pękła i ostatni lot tego dnia lądowałem na połówce wysokości ale wyszło to lepiej niż czasami sprawnym modelem.

Niedziela daje nam szansę na jeszcze 3 kolejki. Po poprzednim dniu Jerzy był 3-ci, ja 14, Andrzej 16 troszkę niżej Paweł Boguś i Jurek K.

Plan jest po prostu walczyć jak najlepiej. Tego dnia jest jeszcze zimniej i mocniej wieje dobijając do 9m/s. Do tego słoneczko chwilami robi zamieszanie i modele robią górę co ma odzwierciedlenie w czasach. Andrzej robi 50, Jerzy .M 53, Jerzy. K 55, Paweł 56, ja 57. Martin załatwia sprawę robiąc 49,16. Kolejna runda należy do Sebastiana 42,96. Nieco wolniej leci Jerzy M., jego RESPECT robi 42,99. Ja znów trafiam i robię 46,52. Kolejna runda to tylko kolejne losowanie. Znów ktoś miał szczęście, a ktoś inny pecha. Ważne jest to że pracowaliśmy zespołowo. Przez całe zawody moim pomocnikiem był Erik Schufmann, który rzucał modele mi i Jurkowi M., za co bardzo mu dziękuję bo w tej roli sprawdza się znakomicie. Niestety on sam w tych zawodach nie miał szczęścia, trafiał w słabe warunki i mimo, że lata lepiej ode mnie uplasował się na 28 pozycji . Pecha mieli również Aubry i Philipe, którzy latają bardzo dobrze, a mimo to ich lokaty nie odzwierciedlają umiejętności, które posiadają.

Podsumowując, ja zawody zaliczam do udanych, bo to moja najlepsza lokata i zdobycz punktowa na Ranie. Gratuluję Jerzemu 4-tego miejsca, szkoda że nie obronił 3-ciej lokaty, bo było na prawdę o włos. Trudno ocenić co było kwestią umiejętności a co kwestią przypadku w tej imprezie w każdym razie “szczęście sprzyja lepszym”. Gratuluję zwycięzcom i przegranym. Organizatorom i sędziom dziękuję za wkład pracy jaki włożyli w rozegranie tej imprezy.

Kamil

Wyniki końcowe Rana Open F3F 2018

Linki do galerii Tomka:

Link 1

Link 2

Podziel się z innymi