F3F 3city TEAM
22sty/12Off

Dzień Babci i Dziadka w Betlejem

Jedni zostawili swoje dzieci u Dziadków by móc polatać, a chcący polatać Dziadkowie pourywali się z domów , zostawiając wnuki z Babciami :)

Na Żwirowni Listwa trenował płynność lotu (trzeba przyznać, że postępy czyni ogromne) , a Doktor, Kierownik i Maciej latali w Betlejem ćwicząc bimbanie.

Kierownik (może nawet z okazji Dnia Dziadka) dostał w swoje ręce Doktorowego DINGO i zbadał organoleptycznie kolejny model, wzbogacając wiedzę swoją i TEAMu o właściwościach lotnych australijskiego zwierzęcia.

Wszystko wymaga niezwykłej ilości nalotu. Szkoda, że nie istnieją liczniki automatycznie odmierzające i sumujące czas, gdy model jest w powietrzu :)

Zakres tematyczny: Dziennik lotów Comments Off
Komentarze (2) Trackbacks (0)
  1. Jeden dziadek grywa w bingo a kierownik woli dingo :) . Jak widać chęc do latania jest odwrotnie proporcjonalna do wieku zawodnika im starszy tym twardszy ;)
    Gratulacje chłopaki czekamy na sprzyjającą aurę u nas pada śnieg i deszcz na górę nie da się dotrzeć że już o lotach zawodniczych nie wspomnę . Pozostaje więc czekać na wiosenne dni do których przybliżamy się każdego dnia .

  2. Im starszy tym TWARDZIEJSZY, jak by to powiedział Hardokorowy Koksu :)
    No tak jak się jada STEJKI a nie jakieś tam KANAPECZKI to nic tylko HARDCORE na zboczu jest. W żyłach prawdziwych Hardcorowych lataczy płynie RAKET FIUŁEL, bo tu NIE MA LIPY Panowie. Tu się nie lata jak u MEKSYKAŃCÓW :D

Trackbacks are disabled.