Na klifie było 11 m/s
Deszcz przestał padać , prędkość wiatru słuszna więc na klifie znaleźli się chętni.
Rozpoczął Artur Buszka ze swoim NYXem. Latał z ogniem, czysta przyjemność. Jednak dobrze wiemy, że nie latanie jest największą trudnością, a lądowanie.
Niestety, Artura zmęczyło przy lądowaniu (klasycznym) do tego stopnia, że został niemal rzucony na drzewa i podczas upadku na ziemię pojawiły się uszkodzenia na statecznikach.
Piotra Storm po wyrzucie błyskawicznie zyskiwał wysokość , a świst który wydawał wychodził poza skale wszelkich instrumentów muzycznych. Lądował na samej krawędzi, dzięki czemu przy dzisiejszej prędkości wiatru i ok 20 stopniowej odchyłce lądował bezpiecznie.
Jurek nie wyciągnął swojej Flash'ki z bagażnika. Niska waga modelu była w tym momencie sporym minusem i szkoda było ryzykować nie do końca kontrolowanych akrobacji podczas lądowania.
A jak wygląda lądowanie na krawędzi? Nie jest to jeszcze wersja "po angielsku", ale w wielkim skrócie ten typ lądowania polega na podchodzeniu do lądowania od strony morza wzdłuż klifu na minimalnej prędkości i wysokości poniżej krawędzi klifu. Tuż przed przegibkiem należy włączyć hamulce i dać się wyrzucić na zawietrzną (ustawiając model w międzyczasie nosem w stronę wiatru) i z wysokości 1-2m spaść w krzaki (najbezpieczniej) , tuż za samą krawędzią klifu. Większa wysokość upadku modelu lub zbyt dalekie od samej krawędzi, jest niezwykle ryzykowne.
Na koniec , ku naszemu zaskoczeniu, prawdopodobnie przygnana naszym shoutboxem pojawiła się "rządówka". Niestety, zakręty robiła bardzo obszerne i nie mieściła się w 100m bazach.











Wrzesień 29th, 2010 - 22:22
Ostra jazda – to się lubi!
Wrzesień 29th, 2010 - 23:46
Ja na Waszym miejscu bym uciekał przed rządowymi nielotami